|
 |
Dobre praktyki: pozyskiwanie środków z UE |
|
|
|
Dziękuję Panu Bogdanowi Wierzbie za wskazanie artykułu.
Pełna treść tekstu jest pod adresem
http://funduszeue.wyborcza.biz/FunduszeUE/1,107496,8239516,Firma_dzieki_UE__fundusze_pomagaja_bujac_w_oblokach.html
Poniżej wybrane fragmenty.
[...]
Powszechnie uważa się, że unijną kasę można dostać na takie rzeczy jak komputery albo remont budynku. Ale okazało się, że jest inaczej. Wspólnicy szybko znaleźli w Zintegrowanym Programie Operacyjnym Rozwoju Regionalnego działanie dotyczące wsparcia mikroprzedsiębiorstw, a później - już w obecnie obowiązującym Regionalnym Programie Operacyjnym Województwa Łódzkiego na lata 2007-2013 - działanie związane z podnoszeniem innowacyjności i konkurencyjności przedsiębiorstw. To wystarczyło. Dzięki wsparciu ze ZPORR kupili pierwszy samolot - Piper PA28 Arrow (kosztował 250 tys. zł, połowę tej kwoty dostali z dotacji, drugą dołożyli sami).
[...]
Tecnam kosztuje prawie 1,5 mln zł. Żeby kupić maszynę, firma Bartolini Air złożyła wniosek o dofinansowanie w pierwszym konkursie Centrum Obsługi Przedsiębiorcy, które zawiaduje większością funduszy europejskich dla firm w Łódzkiem - na podnoszenie innowacyjności przedsiębiorstw. Znowu się udało. Projekt wygrał konkurs. Z RPO WŁ dostali ponad milion złotych. Konkurencja była duża, bo wniosek złożyły 234 firmy. Pieniądze dostało tylko 59. Projekt był tak nietypowy, że gratulacje złożyła im nawet Elżbieta Hibner, członkini zarządu województwa łódzkiego.
[...]
Projekt napisali sami, ale korzystali z pomocy doradców. - Firma, która nam pomagała, nie zna się przecież na samolotach - wyjaśnia Walas. - Od nas pochodziła więc cała wiedza merytoryczna. To my musieliśmy dostarczyć 90 proc. informacji zawartych we wniosku. Zadaniem firmy było zebranie wszystkiego do kupy i włożenie do odpowiednich tabelek. Innymi słowy, przekształcenie wiedzy w projekt.
Konopińska: - Uważamy, że to najlepsza metoda, bo doradcy pomagają przełożyć treść merytoryczną i specjalistyczną na język urzędników. Nieoficjalnie mówi się, że jeżeli używa się słów-kluczy, na które zwracają uwagę urzędnicy, to zwiększa się swoją szansę na wygranie konkursu.
W Bartolini Air podkreślają, że kolejna korzyść wynikająca z pisania wniosku samemu, to wiedza o projekcie. - Od razu przygotowywaliśmy się na audyt - mówi Walas. - Dzięki temu kontrola w naszej firmie przebiegła sprawnie. Mieliśmy na miejscu wszystkie dokumenty. Aż urzędnicy byli zaskoczeni, bo to podobno rzadkość. Nasi znajomi, którym firma konsultingowa napisała wniosek, mieli problem, kiedy przyszła kontrola, a oni nie wiedzieli wiele o swoim projekcie. Trzeba było ściągać na miejsce konsultantów, którzy im doradzali, jak obsługiwać audyt. Było wiele niepotrzebnych nerwów i problemów. Firma doradcza napisała im np. w projekcie, że o 100 proc. wzrośnie eksport. To było zupełnie nierealne założenie.
[...]
Walas: - Wydaje mi się, że na początku najważniejsze jest właściwe podejście do kwestii dofinansowania. Błędem jest myślenie, że skoro w instytucjach pośredniczących są pieniądze z Unii do wzięcia, to szkoda byłoby nie skorzystać. Nie powinno się też myśleć o funduszach w kategoriach "wymyślmy, na co można by je wydać". Pieniądze unijne pomagają, kiedy mamy gotowy, konkretny pomysł i potrzebę, a brakuje nam pieniędzy. Inne rozumowanie może się źle skończyć, bo jeśli kupimy albo wybudujemy coś niepotrzebnego, to potem musimy wykazać, że korzyści dla naszej firmy, o których wspominaliśmy we wniosku o dofinansowanie, rzeczywiście są. Mało tego, trzeba je utrzymać przez kilka lat - przestrzega Walas.